Już za chwilę jak co roku w reportażach, raportach, statystykach pojawiać się będzie pewien rzeczownik i przymiotnik. Zbliża się koniec roku szkolnego i zaczną się dni wolne od nauki. Każdy ma na pewno jakiś pomysł jak spędzić dwa (a może więcej) wakacyjne miesiące. Czy wiecie już o jakie słowa mi chodziło na wstępie: te słowa to wakacyjne i wakacje. Będzie dużo o wakacjach, o wakacyjnych szczytach marzeń, o wędrówkach, wyjazdach itp. Dużo będzie się też mówiło o podejmowaniu przez np. licealistów pracy w wakacje. Nie szkoda na to wolnego czasu? A może idea wakacji jako okresu tak zwanej laby już się skończyła. Nie po prostu młodzież chce być traktowana jak osoby dorosłe. Niektórzy dzięki pracy w wakacje pokonują wielką górę między nimi, a rodzicami. To co opisałam nazwałabym szczytem wakacyjnych możliwości. Jest jeszcze coś takiego jak szczyt marzeń. Według niektórych młodych ludzi wakacje i pokonanie jakiejkolwiek góry wiąże się nierozerwalnie z zamożnością rodziny. Gdy jest bieda wydaje się, że siedzisz w studni i nijak nie można wdrapać się na powierzchnię. Chciałoby się wyrwać z tego miejsca, ale trzeba pomagać w domu. Na razie takie osoby marzenia przygniatają. Niestety nikt za nich nie wejdzie na ich górę, żeby zobaczyć jak sobie poradzili. Zdobywamy szczyty z ciekawości, z chęci sprawdzenia siebie, rywalizacji, ryzyka, odmiany, bo coś postanowiliśmy, chcemy dotrzymać obietnicy, nabyć doświadczenia. Okazuje się, że aktywność młodych ludzi w wakacje wcale nie oznacza (jak głoszą niektórzy dorośli) masowego zdobywania szczytów głupoty. Wakacyjne próby sił wiążą się w dużym stopniu z aktywnością zdrowotną. Młodzi poszukują takich wrażeń, w których może sprawdzić swój hart ciała, hart ducha. Wakacje cechuje duża potrzeba odmiany. To czas kiedy młodzież może sobie pozwolić na rzeczy, które w roku szkolnym z różnych powodów byłyby zahamowane.
Reportarze
Wakacje i Szkoła
Koniec roku zbliża się wielkimi krokami. Na korytarzach szkolnych króluje jeden temat. Kto, gdzie, z kim i kiedy wyjeżdża na odpoczynek. Dokąd jedziemy na wakacje? Jedni uważają, że to ma znaczenie, inni, że nie. Najczęściej to gdzie wyjeżdżamy na wakacje ma znaczenie dla tych, którzy wyjeżdżają z rodzicami. Ci najczęściej wyjeżdżają daleko poza granice kraju. Dla niektórych najważniejsze jest to, że jada sami na wakacje. Sami! Podczas gdy inni będą mieć na plecach rodziców. Ci nie jadą z dorosłymi, bo nie potrzebują (przynajmniej tak uważają) żeby ktoś ich pilnował. Zdania na ten temat są podzielone i to zarówno wśród dzieci, młodzieży jak i dorosłych, rodziców. Niektórzy uważają, że to za wcześnie, że może się stać coś złego. Rozmawiając z kolegami słyszy się różne zdania. Jedni twierdzą, że rodzice źle robią puszczając powiedzmy czternastolatka na samodzielny wyjazd. Nie rozumieją tego pędu niektórych rodziców, żeby koniecznie wyjechać samemu. Oni jeszcze na kilka lat odraczają sobie tą niebezpieczną i wątpliwą przyjemność. Inni uważają, że mają już tyle lat, że mogą spokojnie jechać sami. Rodzice to jednak blokują, bo nie chcą się martwić. Każdy normalny gimnazjalista chce pojechać gdzieś bez starych. Zdania są podzielone także wśród rodziców. Jedni uważają, że dziecko musi zmierzyć się z życiem jak najwcześniej. Trzeba puszczać go na kolonie jak tylko ma kilka lat, a na samodzielny wyjazd gdy ma czternaście lat. Jak dziecko ma zrobić coś głupiego, to zrobi nawet pod okiem rodziców. Był czas by dziecko wychowywać, a samodzielny wyjazd dopowie nam czy nasze działania coś dały. Są też rodzice, którzy uważają, że tylko rodzic bez wyobraźni puszcza dziecko gdzieś samo. Po pierwsze to pewna droga do spróbowania wszelkich zakazanych rzeczy. Nie ważne czy z rodzicami czy samemu. Ważne, aby mile spędzić czas odpoczynku.
Wakacje i Ucieczki
Jedni uważają, że ucieczka od czegokolwiek jest potrzebna. Są też tacy, którzy nigdy nie uciekają. Ucieczka to nie jest dobry pomysł. Bo uciekających zawsze się goni. Po co więc być przyczyną pościgu? Wakacje to najlepszy czas na ucieczki – od problemów, ludzi ze szkoły, których mamy po dziurki w nosie i nie wiem jeszcze od czego. A od czego wy chcielibyście uciec w wakacje. Może na przykład od nałogów. Nałogiem w życiu codziennym może być komputer, telewizja, komórka. Jak zostawić ten świat za sobą, jak pokonać siebie samego? Wyjechać! Najlepiej tam, gdzie nie ma prądu (i wszystkie nałogi z głowy). Wiele osób wybiera ucieczkę w góry, na obozy medytacyjne, wyciszające. Do przeżycia fizycznego potrzeba na nich naprawdę minimum. A duch rośnie. Po powrocie młody człowiek czuje się mocniejszy, skupiony na tym co w życiu ważne. Od czego jeszcze chcemy uciec w wakacje. Np. od dyscypliny. Życie w dyscyplinie narzuca szkoła, nauczyciele, dom, rodzice. Chciałoby się czasami wyluzować, wziąć urlop od dyscypliny, uciec gdzieś, gdzie nie będzie egzaminów, wyrywania do odpowiedzi, sprawdzania o której wracamy do domu. Dla wielu problemy w domu to szlaban na dyskoteki, czy więcej wakacyjnych obowiązków takich jak wynoszenie śmieci i zakupy. Od tego chciałoby się właśnie w wakacje odpocząć. Są oczywiście i poważniejsze problemy. W niektórych domach intensywność osób na jeden metr kwadratowy zbliża się do granicy wariactwa i ześwirowania. Jak się dzieli pokój z trzema siostrami to nawet człowiek nie ma gdzie pobyć sam i pomyśleć. Niektórzy mają odwrotnie. W wakacje do domu, wracają. Dotyczy to mieszkańców internatów i stancji. No i tych z domów dziecka. mimo wszystko od bidula wolą dom. Są też tacy, którzy uciekają przed samym sobą. Tylko dokąd? Gdzie jest takie miejsce? A może nie uciekać? Może zebrać w wakacje siły i stanąć twarzą w twarz z problemami?
Wakacje i lenistwo
Jedni chcą się lenić. Inni zrobić coś zupełnie odlotowego. Ile osób, każda ma jakieś plany na dwa miesiące laby. Niektórzy ludzie zdecydowanie przeceniają wakacje. W dwa miesiące chcą nachapać się życia na cały rok. A tak się przecież nie da. Po co się zmieniać, robić coś nowego, za wszelką cenę szukać wrażeń, czy się koniecznie czegoś uczyć. Ale są tacy co uważają, że na te dwa miesiące trzeba koniecznie stać się kimś innym. Można jechać nawet sto razy w to samo miejsce – to tylko geografia. I tak się całego świata nie pozna, ale trzeba w wakacje gdy jest luz od szkoły poszukać w sobie kogoś innego, wyzbyć się tej roli, którą ma się w szkole. To dobry plan na wakacje i można go realizować wszędzie – nawet siedząc na ławce pod blokiem. Jest taka presja, że wakacje muszą być szalone i bardzo fajne. A ja uważam, że wszystkie miesiące roku mają być szalona i fajne. Nie tylko te dwa miesiące wakacyjne. Mnie by nie przeszkadzało gdybym pojechała na wakacje dwa razy w to samo miejsce. Ale są tacy, którzy uważają, że to idiotyzm. Tyle mieć możliwości, a tkwić ciągle w tym samym miejscu, w tym samym domku kempingowym. Oni nigdy by dwa razy nie pojechali. Taka właśnie jest młodzież, tacy jesteśmy. Różni. Mamy bardzo różne zdania na te same tematy. Jacy więc jesteśmy? W czasie szkoły nic nam się nie chce, ruszamy się jak mucha w smole. Ale jak tylko gdzieś pojedziemy, zmienimy środowisko – nagle wstępuje w nas nowa energia. Latem więc trzeba odreagować szkołę, zmienić twarz, być kimś innym. Ale czy koniecznie? Osobiście uważam, że nie chodzi o to czy jedzie się siódmy raz w to samo miejsce, tylko jakim się tam jedzie – takim samym jak zawsze czy odmienionym. Owszem zawsze warto być sobą, ale od czasu do czasu warto wyluzować i być kimś innym, może kimś fajniejszym. Być może to nam się opłaci. Ale z tą innością nie można też przesadzić.
Wakacje i Rodzice
Co zrobić gdy rodzice najchętniej wysłaliby nas do babci, a my marzymy o samodzielnym wyjeździe. Niektórzy łatwo przekonują rodziców do swoich planów. Nie każdy jednak ma tak łatwo. Niektórzy rodzice stanowczo nie zgadzają się na przykład na kolonie, bo wierzą, że dzieje się tam wszystko co najgorsze. Wiele osób marzy o egzotycznych podróżach, ale rodziców nie stać na spełnienie ich marzeń. Z kolei jeśli wierzyć na przykład wpisom na forach internetowych, ci którzy jeżdżą na wakacje z rodzicami na Kanary woleliby pojechać na wieś i godzinami siedzieć z książką nad rzeką lub udać się na spływ kajakowy. Wakacje to dla jednych wyjazd dokądkolwiek, na którym spotyka się tego wymarzonego chłopaka i spaceruje się z nim o zachodzie słońca. Dla innych to egzotyczne podróże, na które po prostu rodziców nie stać albo ze znajomymi, do których rodzice nie mają zaufania. Albo wakacje ze sportem ekstremalnym, który wydaje się rodzicom niebezpieczny. Co zrobić, aby przybliżyć się do realizacji tych marzeń? Przede wszystkim mówić rodzicom o swoich marzeniach i być konsekwentnym. Małymi rzeczami zyskiwać zaufanie rodziców dla siebie i swoich znajomych. A jeśli rodzice obawiają się puścić nas na niebezpieczny ich zdaniem wyjazd – używać racjonalnych argumentów. Przede wszystkim nie należy zaczynać z rodzicami pertraktacji w ostatniej chwili. Jeśli postawimy się na tydzień przed planowanym rodzinnym wyjazdem w góry to nic dziwnego, że rodzice staną murem i nie będą chcieli zmienić swojego stanowiska. W przypadku gdy rodzice argumentują, że rodzina powinna spędzać czas razem, zaproponujmy spędzenie z nimi części wakacji, ale poprośmy byśmy pozostały czas mogli poświęcić przyjaciołom albo swoim pasjom. Dla rodziców jest ważne, że mogą utrzymywać z nami kontakt i brać udział w naszym życiu.




